Przykrości to owoce nieświadomości

Reakcje zdrowych ludzi na widok człowieka z niepełnosprawnością bywają różne. Od odwracania wzroku, poprzez życzliwe zainteresowanie, aż po nachalność w oferowaniu pomocy. Tych pierwszych jest na szczęście coraz mniej. Jednak niektóre pomysły zaskakują nawet kogoś, kto przywykł do dziwnego zachowania.

Jestem Tomek i od dziecka mam umiarkowany stopień niepełnosprawności. Mimo młodego wieku napatrzyłem się na wiele, a nasłuchałem się jeszcze więcej. Sporo jeżdżę komunikacją publiczną, więc mam doskonałą okazję do obserwowania reakcji i zachowań ludzi.

Czasem robię to razem z moim asystentem z Fundacji Sowelo, a potem dyskutujemy o tym, czego byliśmy świadkami. I zwykle dochodzimy do tego samego wniosku. Mimo, że rośnie świadomość na temat osób z niepełnosprawnościami i ich potrzeb, to jednak wciąż potrzebna jest edukacja.

Wiele się robi, aby ułatwić nam życie pod kątem technicznym i architektonicznym. Natomiast w relacjach międzyludzkich wciąż jest wiele do zrobienia. Jak może nie być, skoro nadal zdarzają się sytuacje jak ta, opowiedziana mi niedawno przez znajomego. Kiedy siedział w swoim wózku w kolejce do kasy w markecie starsza pani położyła mu siatkę z zakupami na kolanach. Bez pytania. Odruchowo.

Chyba podobnie jak większość jeżdżących na wózku traktuję go jak integralną część mojego ciała. I nie chciałbym, aby komuś służył za wieszak lub inny potrzebny mu akurat przedmiot.

Ale sytuacja też nie wygląda różowo w instytucjach, które przygotowały infrastrukturę dla ludzi z niepełnosprawnościami i zatrudniają pracowników obsługi. Często się zdarza, że gdy ci ludzie widzą kogoś na wózku z osobą towarzyszącą zwracają się tylko do niej. Chcą mi pomóc, a pytają asystenta! Jakby od razu podejrzewali mnie o wadę wymowy czy niepełnosprawność intelektualną. To dość upokarzające.

Oczywiście jesteśmy szczególną grupą i każdy z nas może być uwrażliwiony na coś innego. Dobrze, żeby o tym pamiętać i nikogo nie traktować rutynowo. Ważne, żeby o naszych oczekiwaniach wiedziało najbliższe otoczenie, aby w porę zareagować. Dotyczy to także asystenta, z którym naprawdę warto o tym pogadać. Od kiedy współpracuję z Fundacją Sowelo staram się każdemu przybliżyć moją perspektywę. Oczywiście na ile można ją zrozumieć nie siedząc w wózku.

W każdym razie tak przygotowany asystent jest nieoceniony nie tylko w pokonywaniu barier na ulicach, ale i w ludzkich umysłach.

logotyp fundacji sowelo

Projekt współfinansowany ze środków ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych będących w dyspozycji Samorządu Województwa Wielkopolskiego w 2025 roku