Na konie(c)

Jestem Asia, mam trzynaście lat. Urodziłam się z niepełnosprawnością nóg i rąk. Lubię muzykę, komiksy i anime. Uwielbiam malować, zwłaszcza kwiaty i bohaterki z ulubionych bajek, jak Sailor Moon czy Erza Scarlet.

Kiedy jest mi smutno często uciekam do świata wyobraźni i bajek, które widziałam. Wyobrażam sobie wtedy, że jestem odważna i silna oraz mam potężne moce. Jak Erza, którą trochę przypominam, bo bywam niecierpliwa i szybko wpadam w złość.

Najczęściej denerwuję się przy obcych, więc nie bardzo spodobał mi się pomysł mamy, żeby przychodziła do mnie asystentka. Moja mama nie chciała, żebym spędzała tyle czasu sama w pokoju. Nawet ją rozumiem. Dlatego w końcu się zgodziłam. Umówiłyśmy się, że jeżeli asystentka mi się nie spodoba to z niej zrezygnujemy.

Tak poznałam Natalię z Fundacji Sowelo. Jest młoda. Studiuje w Poznaniu, a jej hobby to konie. Potrafi o nich długo opowiadać. I nawet ciekawie. Ja zawsze uważałam, że są piękne, ale bałam się do nich zbliżyć.

Któregoś razu Natalia spytała, czy bym się kiedyś z nią nie wybrała? Oczywiście odmówiłam. Jednak ta sprawa nie dawała mi spokoju. Nawet zaczęłam malować konie. Kiedy zaczęły mi się śnić pomyślałam, że będę silna i w końcu się odważę. Najpierw powiedziałam rodzicom, potem Natalii. Mamie dziwnie szybko spodobał się ten pomysł. Powiedziała tylko mojej asystentce, żeby pod żadnym pozorem nie próbowała wsadzić mnie na konia. A ja głupia liczyłam na to, że się nie zgodzi, bo pomału zaczynałam wymiękać. Dotarło do mnie, że nie ma zmiłuj. W końcu spojrzę strachowi w oczy.

Kiedy nadszedł ten dzień musiałam mieć nietęgą minę, bo Natalia roześmiała się i powiedziała „Słowo się rzekło, kobyłka u płota”! I pojechałyśmy. Milczałam przez całą drogę, ale na widok stadniny i koni nerwy puściły. Poczułam się swobodnie. Trapez, na którym jeździ Natka okazał się dużym, ale bardzo spokojnym ogierem. I był piękny! Najpierw przełamałam się, żeby dać mu marchewkę, a potem zaczęłam go głaskać po szyi, ciągnąć za grzywę. I wtedy coś we mnie pękło. Rozpłakałam się. Natalia się wystraszyła, ale ja poczułam wzruszenie. Jakbym po latach spotkała kogoś bardzo bliskiego.

Wróciłam do domu cała w skowronkach. Opowiedziałam rodzicom, jak się poczułam przy Trapezie, i że chcę więcej. Po prostu pokochałam konie. 

Od słowa do słowa i mama zapisała mnie do jednego z ośrodków jeździeckich, w którym prowadzą hipoterapię. Jestem już po pierwszych zajęciach, a emocje wciąż nie opadły. Kiedy już siedziałam na grzbiecie konia poczułam się wspaniale. Ustaliliśmy, że będę przyjeżdżać na hipoterapię dwa razy w tygodniu.

Dzięki Natalii, asystentce z Fundacji Sowelo pokonałam swój strach i teraz dopiero zaczynam poznawać siebie. Może mam więcej z Sailor i Erzy niż myślałam…

logotyp fundacji sowelo

Projekt współfinansowany ze środków ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych będących w dyspozycji Samorządu Województwa Wielkopolskiego w 2025 roku