Zaskakująca propozycja

Czasem się człowiekowi wydaje, że już nic nie może go zaskoczyć, a potem się okazuje, jak bardzo się pomylił. Mówi się, że życie pisze najlepsze scenariusze. Tego nie wiem, ale że najbardziej oryginalne to na pewno. Jakiś czas temu sama tego doświadczyłam.
Mam na imię Justyna. Od kilku lat jestem niewidoma. Straciłam wzrok w wypadku, po którym lekarze musieli mi usunąć to, co zostało z gałek ocznych i zastąpić protezami. Mieszkam z synem i psem, więc obecność asystenta pozwala mi lepiej funkcjonować i zaplanować dzień. Jest przy mnie ktoś, z kim mogę wyjść po zakupy czy do kościoła. Kto pojedzie ze mną do lekarza albo wyprowadzi psa. A oprócz tego mam do kogo otworzyć usta, bo nie mam na to zbyt wiele okazji. Rozmowy przez komórkę czy online nie zastąpią kontaktu z drugim człowiekiem. Dlatego zawsze wyczekuję na przyjście asystenta z Fundacji Sowelo.
Nasze rozmowy dotyczą najróżniejszych tematów i czasami mają zaskakujący przebieg, jak i finał. To normalne. Ale kiedy pewnego razu mój asystent spytał, czy nie zechciałabym wesprzeć innej osoby z niepełnosprawnością, to zwyczajnie zaniemówiłam. Kiedy w końcu zaczęłam dopytywać opowiedział mi historię pewnej starszej, całkowicie sparaliżowanej pani. Za pośrednictwem siostry szukała kogoś, kto chciałby regularnie odmawiać z nią Różaniec, a czasem zwyczajnie pogadać lub coś jej poczytać. Mój asystent wiedział, że sama często się tak modlę, więc wpadł na pomysł, abyśmy się poznały. Zwłaszcza, że przed wypadkiem zdążyłam być terapeutą zajęciowym i pracować z ludźmi z niepełnosprawnościami. Dlatego wyszedł z taką propozycją.
Poczułam wzruszenie. Z jednej strony nie wiedziałam, jak się za to zabrać. Z drugiej czułam ogromną radość, że sama będąc w trudnej sytuacji będę mogła komuś pomóc.
Zgodziłam się i sprawy nabrały tempa. Mój asystent pomógł mi uporać się ze wszystkimi formalnościami i wkrótce poznałam panią Danusię. Nie potrafię opisać, jak bardzo przeżyłam nasze pierwsze spotkanie online. Na samo wspomnienie, wciąż nie mogę opanować wzruszenia. Pani Danka niewiele mówiła, ale kiedy się modliłyśmy usłyszałam, że płacze. Jednak nie chciała, abyśmy przerwały. Nigdy tego nie zapomnę.
Teraz spotykamy się regularnie. Zdalnie. Chciałabym ją poznać osobiście, ale jej pogarszający się stan zdrowia na to nie pozwala.
Niesamowite. Nigdy bym nie przypuszczała, że w moim stanie będę jeszcze mogła zrobić w życiu coś ważnego, coś z siebie dać. A tymczasem pani Danka powiedziała, że dałam jej nadzieję. Zabawne, bo ona też dała ją mnie.
Przedstawiane treści wyrażają poglądy realizatora projektu i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Samorządu Województwa Wielkopolskiego.
Treść powstała w ramach Projektu: „Ty druha we mnie masz!” finansowanego ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych będących w dyspozycji Samorządu Województwa Wielkopolskiego w 2025 roku.


Projekt współfinansowany ze środków ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych będących w dyspozycji Samorządu Województwa Wielkopolskiego w 2025 roku