O krępacji w sytuacji…

Jestem Tomek. Z powodu niepełnosprawności ruchowej od dawna korzystam z pomocy asystenta osobistego. Czy raczej asystentów, bo od kiedy współpracuję z Fundacją Sowelo z Poznania przychodziło do mnie już kilku.

Jedni byli starsi, inni młodsi. Oczywiście każdy był inny i, jak każdy człowiek, miał swoje plusy i minusy. Ja też je mam. Z niektórymi dogadywałem się szybciej i wtedy traktowaliśmy się po kumpelsku. Inni potrzebowali więcej czasu, żeby wczuć się w sytuację i potrzeby kogoś, kto jednak potrzebuje dużego wsparcia. Mimo, że regularnie przychodzi do mnie opiekunka z pomocy społecznej, to właśnie dzięki asystentom znowu poczułem, że żyję. Zacząłem regularnie wychodzić z domu, chodzić na basen czy grać w boccię. 

Przy okazji dowiedziałem się czym różni się opiekun od asystenta. Ten pierwszy wykonuje za mnie domowe obowiązki, jak to robi na przykład moja pani z opieki. Kiedy przychodzi to sprząta mieszkanie, pierze, gotuje. Robi zakupy.

Asystent ma mi pomóc zrobić to, czego nie potrafię wykonać samodzielnie. Ale nie ma robić czegoś za mnie. W skrócie można by powiedzieć, że w zależności od niepełnosprawności ma być oczami, uszami lub sprawnymi rękami i nogami.

Dlatego mi osobiście asystent kojarzy się z przyjemnym spędzaniem czasu poza domem. Ponieważ jestem młodym facetem, to w którymś momencie mi zaświtało, że może chciałaby ze mną pracować jakaś dziewczyna. Byłaby to miła odmiana i ciekawe doświadczenie. Jestem bezproblemowy, łatwo dogaduję się z ludźmi, więc pomyślałem sobie: dlaczego nie?! 

Przy okazji zawierania kolejnej umowy spytałem koordynatorkę z Fundacji Sowelo, czy jest taka możliwość. Tak poznałem Martę. Była nieco starsza ode mnie, ale od początku fajnie nam się rozmawiało. Na spacerach czas mijał tak szybko, że zaczynało mnie to denerwować. Za którymś razem postanowiliśmy pojechać do nowo otwartego Centrum Sportu dla Osób z Niepełnosprawnościami na Politechnice Poznańskiej.

Wszystko było super do momentu, kiedy musiałem skorzystać z toalety. Ponieważ potrzebuję przy tym pomocy sytuacja zrobiła się krępująca. Przy załatwianiu się nigdy nie pomagała mi kobieta. Jak mogłem nie pomyśleć o tym przy wyborze asystenta?! Byłem tak zaślepiony wizją kobiety asystenta, że zupełnie wyleciało mi to z głowy.

Mimo gotowości Marty do pomocy nie udało mi się przełamać. Wiem, że to nic takiego, ale akurat ja mam z tym problem. Po powrocie na spokojnie przemyślałem wszystkie za i przeciw i postanowiłem poprosić o zmianę na asystenta mojej płci.

Na szczęście Marta przyjęła to ze spokojem i od czasu do czasu jeździmy na boccię zupełnie prywatnie. Jest z nami wtedy Tomek, też z Fundacji Sowelo.

logotyp fundacji sowelo

Projekt współfinansowany ze środków ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych będących w dyspozycji Samorządu Województwa Wielkopolskiego w 2025 roku